3 powody, dla których czasem warto zrobić coś wbrew sobie

Wiele mówi się na temat tego, co powinniśmy robić i jak robić, aby było to zgodne z nami. Problem w tym, że nie zawsze taka metoda może wydawać się uniwersalna. Czasem możemy otrzymać więcej, robiąc coś wbrew sobie. Ba! Powiedziałbym nawet, że dużo częściej jest to punkt przełomowy, który utwierdza nas w przekonaniu, że musimy coś całkowicie omijać, albo powinniśmy zmienić własną perspektywę, bo jest niesłuszna.

Chiński filozof Laozi stwierdził niegdyś ważną rzecz. Powiedział (podobno), że:

Kiedy odpuszczę to kim jestem, stanę się tym, kim mogę być.

Czasami bywa tak, że jedno zdanie lub jeden wyraz stają się dla nas powtarzaną mantrą, która zmienia nasze postrzeganie. Czasami jest to niewielki „przypadek”, innym razem intrygujące wydarzenie lub splot wielu okoliczności. Każdy z tych momentów może oddziaływać na nas w zależności od wielu czynników, których nie sposób wymienić i opisać. Niemniej jednak Laozi wiedział, że to kim jesteśmy w danym momencie to wypadkowa doświadczeń – jej nie zmienimy. Możemy za to przestać kurczowo trzymać się struktury, którą uważamy za nieomylny koncept siebie lub własnej osobowości. Jednak to czego nikt nie chce przeżywać to brak odczucia bezpieczeństwa, związanego z porzuceniem tego, co znane (czyli siebie samego). Jeśli zdecydujemy się odpuścić… stworzymy przestrzeń na nowe, być może nawet lepsze.

Większość ludzi dzieli jednak jedno przeświadczenie, którego nie puszczają nawet, gdy wszystko idzie po ich myśli. Wolą wtedy mniej zyskać niż więcej stracić. Wolą coś, przy czym nie muszą się napracować, ale jednocześnie narzekają na nudę. Kochają zgarniać tylko bezpieczne opcje i absolutnie nie dostrzegają, że wysoki zysk idzie prawie zawsze w parze z wysokim ryzykiem. Ryzyko jest jak wypłynięcie statkiem na otwarte i nieznane wody w poszukiwaniu skarbu. Istnieje wielka szansa, że trafi się na niekorzystną pogodę, ale można zgarnąć coś cennego, jak również przygodę, której nikt inny nie przeżył. Właśnie dlatego czasem warto zrobić coś wbrew sobie, bo:

1) Możesz poczuć się dobrze

Nauczyliśmy się uważać, że nasze szczęście jest dla nas najważniejsze. Bywają sytuacje, w których swoje szczęście trzeba odłożyć na bok, podobnie jak własne potrzeby i chęci. Czasem jest to kwestia samego szacunku lub honoru. To potrafi zaboleć każdego, bowiem zaczynamy nie zgadzać się i blokować.

Nie zdajemy sobie sprawy, że w ostateczności ktoś może się nam odwdzięczyć w późniejszym czasie. Pomijając już nawet taki szkopuł, że pomagając innym i otrzymując od nich uśmiech lub szczere podziękowania zgarniamy więcej niż tracimy. Niejako odrzucając siebie dostajemy w prezencie przyjemne i ciepłe odczucie dobroci, a nawet wewnętrznego spełnienia.

2) Możesz zdobyć cenne umiejętności i wiedzę

Powiedzmy, że dany facet uważa kobiety za chodzące świętości, a nie zwyczajnych ludzi. Jakimś cudem ma partnerkę, której tylko i wyłączenie daje ciepłe, miłe doznania… do porzygu. Mówiąc krótko – w sypialni wieje nudą. Ze względu na własne przekonania i przeświadczenia nigdy nie daje swojej kobiecie klapsów w pośladki. Po pewnym czasie bycia razem, owa kobieta zaczyna się jednak tego domagać.

On się krzywi, dziwnie patrzy i niechętnie się do tego zabiera. Mimo wszystko, lekko pacnie ją w pupę. Ona krzyknie: mocniej! Wtedy strzeli jej w dupę, wedle życzenia. Po chwili zauważy, jak jego kobieta zaczyna cholernie seksownie mruczeć. Są emocje, jest życie, a ona wibruje. Być może dalej tego nie lubi, ale przynajmniej widzi, jak ona staje się upojona jednoczesną przyjemnością i bólem.

Nie wiem, jak kogokolwiek taki widok mógłby krzywić więc zakładam, że w końcu zaczyna to wielbić. I tak zmieniają się odczucia, dzięki neuronom lustrzanym. Daje przyjemność i uczy się przykładać do swojej roli. Staje się pewniejszy, co przekłada się na inne obszary jego życia. Wychodzi mu to na dobre.

3) Możesz odkryć cząstkę siebie, której nie byłeś świadomy

Czasami wydaje nam się, że czegoś nie lubimy lub pragniemy. Dopiero, gdy konfrontujemy się z daną sytuacją lub faktem w rzeczywistości widzimy, że mogliśmy żyć w olbrzymim błędzie.

Nie ma nic bardziej rozczarowującego niż pragnienie, które okazuje się być bardziej podniecającą wizją w fantazji i nic bardziej uwznioślającego niż uświadomienie sobie, że wytworzyliśmy w głowie błędny obraz rzeczywistości. Do każdego z tych aspektów potrzeba doświadczenia, które skonfrontuje nasze wyobrażenia z realnością.

Lepiej nie podsumowałbym tego wpisu niż zrobił to Winston Churchill, który powiedział kiedyś, że:

Jeżeli idziesz przez piekło, nie zatrzymuj się, idź dalej. Wszystko się kiedyś kończy.

Jeśli już znajdziemy się w niewygodnej sytuacji to powinna nam przyświecać świadomość, że droga ta kiedyś dobiegnie końca. Co więcej, nie będziemy musieli dokonywać podobnego wyboru w przyszłości, jeśli tego nie zechcemy. Daleki więc jestem od namawiania kogokolwiek do robienia czegokolwiek wbrew sobie. Zaznaczam jedynie, że czasem można się miło rozczarować. Aby otrzymać realne dowody na to, że coś lub ktoś  z nami nie rezonuje trzeba mieć do tego realne doświadczenie, a najlepiej w liczbie mnogiej. Własne wyobrażenia/wymagania/oczekiwania należy na chwilę odłożyć na bok.

Wierzę, że w większości przypadków nie należy tego robić. Wiem jednak, że zdarzają się takie, w których może się to okazać strzałem w dziesiątkę. Dlaczego? Na to niech odpowie sam Mark Twain.

Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj.